Poradnik rodzica

Dziecko zbiło szybę sąsiadowi — kto za to zapłaci?

Odpowiedź zależy od wieku dziecka. Poniżej 13 lat odpowiada osoba sprawująca nadzór, czyli zwykle rodzic.

Filip Dzierżak
Filip Dzierżak
Licencjonowany agent ubezpieczeniowy, właściciel multiagencji
6 min czytania
Tata spokojnie rozmawia z zawstydzonym synem przy furtce ogrodu

W skrócie: Jeśli dziecko nie ukończyło 13 lat, samo nie odpowiada za szkodę (art. 426 Kodeksu cywilnego). Płaci wtedy osoba zobowiązana do nadzoru, najczęściej rodzic, i to z domniemaniem winy w nadzorze (art. 427 KC). Od 13. roku życia dziecko odpowiada już we własnym imieniu (art. 415 KC). Pieniądze pochodzą z ubezpieczenia OC w życiu prywatnym, ale trzeba je mieć wykupione, bo NNW dziecka tego nie obejmuje.

Zbita szyba w oknie sąsiada, rysa na lakierze zaparkowanego auta, rozbita szklana witryna w klatce. W mojej praktyce takie sprawy zaczynają się identycznie: rodzic dzwoni i pyta, czy „polisa szkolna to pokryje". Odpowiedź prawie zawsze rozczarowuje, dlatego warto zrozumieć mechanizm, zanim piłka poleci nie tam, gdzie powinna.

Kto odpowiada za szybę: dziecko czy rodzic

Prawo dzieli tę sytuację na dwa okresy i granica przebiega dokładnie na trzynastych urodzinach.

Wiek dziecka Kto ponosi odpowiedzialność Podstawa
poniżej 13 lat dziecko nie odpowiada w ogóle art. 426 KC
poniżej 13 lat odpowiada osoba zobowiązana do nadzoru art. 427 KC
od 13 lat odpowiada samo dziecko, na zasadach ogólnych art. 415 KC

Art. 426 KC brzmi jednoznacznie: małoletni, który nie ukończył lat trzynastu, nie ponosi odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę. Nie ma tu miejsca na ocenę, czy konkretny dziesięciolatek był wyjątkowo rozgarnięty. Ustawodawca przyjął jedną sztywną granicę wieku i tyle.

To nie znaczy jednak, że sąsiad zostaje z rozbitą szybą i niczym więcej. Odpowiedzialność przesuwa się wtedy na osobę zobowiązaną do nadzoru, czyli zwykle na rodzica, a przy zdarzeniu w placówce na tego, kto w danym momencie sprawował opiekę.

Co naprawdę znaczy „domniemanie winy w nadzorze"

To jest sedno całej sprawy i element, który zaskakuje rodziców najbardziej.

W typowej sprawie o odszkodowanie to poszkodowany musi udowodnić winę sprawcy. Przy szkodach wyrządzonych przez małe dziecko jest odwrotnie: art. 427 KC zakłada z góry, że nadzór był nienależyty. Nikt nie musi tego wykazywać, bo prawo przyjmuje to jako punkt wyjścia. To rodzic, jeśli chce się bronić, musi wykazać, że obowiązkowi nadzoru uczynił zadość.

W praktyce oznacza to, że po zbitej szybie rodzic startuje z gorszej pozycji. Argument „przecież nie mogę patrzeć na niego przez dwadzieścia cztery godziny na dobę" bywa zrozumiały życiowo, ale prawnie sam z siebie nie wystarcza.

Z jakiej polisy to zapłacić

I tu przechodzimy do rzeczy, przez którą powstaje najwięcej nieporozumień. Odpowiedzialność to jedno, a pieniądze na jej pokrycie to drugie.

Szkoda wyrządzona komuś innemu to domena ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym. Najczęściej rodzice mają je już wykupione i nie zdają sobie z tego sprawy, bo bywa ono elementem polisy mieszkania lub domu. Zanim zaczniesz szukać pieniędzy gdzie indziej, sprawdź warunki tej umowy, bo OC w życiu prywatnym obejmuje zwykle także domowników.

Druga ścieżka dotyczy starszych dzieci. Do naszego NNW można dokupić osobny moduł OC w życiu prywatnym, dostępny dopiero od 13. roku życia dziecka, z sumą gwarancyjną mieszczącą się w przedziale od 20 000 do 50 000 zł. Podkreślam: to moduł kupowany oddzielnie, a nie element któregokolwiek z czterech wariantów. Sama polisa NNW, nawet ta najdroższa, nie zapłaci sąsiadowi za szybę ani złotówki, bo chroni zdrowie Twojego dziecka, a nie cudze mienie.

Franszyza 200 zł, czyli dlaczego drobna szkoda zostaje po Twojej stronie

O tym mówię rodzicom zawsze przy zakupie, żeby nikt nie odkrył tego dopiero przy szkodzie.

Przy szkodach w mieniu obowiązuje franszyza integralna w wysokości 200 zł. Działa ona tak, że szkody poniżej tej kwoty nie są wypłacane w ogóle. Nie chodzi o odliczenie 200 zł od wypłaty, tylko o próg wejścia: jeśli szyba kosztuje 150 zł, ubezpieczyciel nie zapłaci nic i rachunek regulujesz sam.

Praktyczny wniosek jest prozaiczny. Moduł OC nie jest ochroną przed drobiazgami. Ma sens jako zabezpieczenie przed szkodą, która realnie zaboli domowy budżet, czyli rozbitą szybą w witrynie sklepu, uszkodzonym lakierem albo zniszczonym sprzętem elektronicznym. Stłuczona szybka w piwnicznym okienku pozostanie Twoim wydatkiem i tak.

A jeśli szkoda zdarzyła się w szkole albo na wycieczce

To pytanie pada niemal zawsze zaraz po pierwszym i odpowiedź bywa zaskakująca.

Art. 427 KC nie mówi „rodzic", tylko „osoba zobowiązana do nadzoru". W czasie zajęć, na świetlicy czy na wycieczce nadzór sprawuje ten, komu powierzono opiekę nad dzieckiem, a nie rodzic siedzący wtedy w pracy. Kto konkretnie odpowiada za daną szkodę, zależy więc od okoliczności: od tego, gdzie i kiedy się wydarzyła oraz kto miał wtedy pieczę nad dzieckiem.

Warto przy tym wiedzieć jedno. Ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej nauczyciela, dyrektora i samej placówki to polisy grupowe, kupowane przez szkołę. Rodzic kupujący polisę indywidualnie dla swojego dziecka nie ma do nich dostępu i nie może ich dokupić. Jeśli szkoda wydarzyła się w placówce, pierwszym krokiem jest rozmowa z dyrekcją o tym, jaką ochronę ma sama szkoła, a nie szukanie rozwiązania we własnej polisie.

Co zrobić w pierwszych dniach

Kolejność, którą podaję rodzicom przez telefon.

  1. Porozmawiaj z sąsiadem od razu. Nie z uprzejmości, tylko dlatego, że sprawy załatwiane po tygodniu milczenia kończą się wyższymi żądaniami i gorszą atmosferą.
  2. Zrób zdjęcia szkody, zanim cokolwiek zostanie naprawione. Bez dokumentacji trudno cokolwiek zgłosić.
  3. Poproś o wycenę albo fakturę za naprawę. Ubezpieczyciel potrzebuje kwoty popartej dokumentem, a nie ustnej deklaracji poszkodowanego.
  4. Sprawdź swoje polisy, zanim zapłacisz z własnej kieszeni. Kolejność ma znaczenie: najpierw ustal, czy masz OC w życiu prywatnym, potem decyduj o zapłacie.
  5. Zgłoś szkodę do swojego ubezpieczyciela, nie do ubezpieczyciela sąsiada. To Ty jesteś stroną tej umowy.

Czego OC nie pokryje

Trzy rzeczy, o których trzeba wiedzieć wcześniej.

Nie pokryje szkody, za którą nikt nie odpowiada. Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej ma charakter akcesoryjny (art. 822 § 1 KC), czyli wtórny wobec odpowiedzialności sprawcy. Jeśli w świetle prawa nikt nie ponosi winy, ubezpieczyciel nie zapłaci, mimo opłaconej składki.

Nie zadziała przy szkodach poniżej progu franszyzy. Wracamy do 200 zł przy mieniu.

Bywa wyłączona przy umyślnym zniszczeniu. Wandalizm to typowe wyłączenie w ubezpieczeniach OC, więc jeśli nastolatek celowo rozbił szybę, sprawdź warunki, zanim zaczniesz liczyć na wypłatę. To sytuacja jakościowo inna niż zabłąkana piłka.

Okiem eksperta

Rodzice pytają mnie zwykle o odpowiedzialność, a powinni pytać o dwie rzeczy naraz: kto odpowiada i skąd wezmę na to pieniądze. To są dwa osobne problemy i tylko drugi da się rozwiązać polisą.

W rozmowach powtarzam prosty test. Wyobraź sobie najdroższą rzecz, którą Twoje dziecko może uszkodzić w ciągu tygodnia: cudze auto pod blokiem, szklane drzwi w galerii, laptopa kolegi. Jeśli ta kwota zaboli, warto mieć OC w życiu prywatnym. Jeśli mówimy o stłuczonym kubku, żadna polisa i tak nie zadziała przez franszyzę.

Osobna sprawa to wyjazdy. Latem dostaję telefony z wakacji, bo dziecko zniszczyło coś w wynajętym pokoju albo na basenie. Warto wtedy sprawdzić, czy ubezpieczenie turystyczne kupowane na wyjazd obejmuje również odpowiedzialność cywilną w życiu prywatnym, bo krajowe polisy nie zawsze działają za granicą.

Przeczytaj również

Zadbaj o spokój — sprawdź ofertę NNW dziecka

Ochrona przez cały rok szkolny, 24/7 — również poza szkołą. Zakup online w 5 minut.